sobota, 14 czerwca 2014

[RECENZJA] Arashi - ARASHI ARAFES '13 NATIONAL STADIUM 2013 [Blu-ray]

Chyba czas najwyższy uderzyć się w pierś. Ja zła, niewierna fanka nie wierzyłam już w wydanie tego koncertu i zaczęłam wydawać przeznaczone nań pieniądze na inne chłopczyki... Jak dobrze, że agencja postanowiła nie zmniejszać swoich dochodów i jednak wydać Arafes'13 - koncert niemal idealny. Relacje fanek, które miały to szczęście być obecne na stadionie nie oddają w pełni tego czego można doświadczyć przez ponad 3 godziny trwania koncertu. Oczywiście to co widzimy to bardzo selektywny wybór ujęć z rozmieszczonych na stadionie kamer, ale i tak robi niesamowite wrażenie. Bo jak nie ma się żadnej szansy na zobaczenie tego na żywo to trzeba się pocieszać tym co jest.... 

TYTUŁARASHI ARAFES '13 NATIONAL STADIUM 2013
RODZAJ: koncert
ARTYSTA: Arashi 
ROK WYDANIA: 2014
WERSJA: japońska
LICZBA PŁYT: 2 Blu-ray
NAPISY: japońskie
DODATKI: plakat 
ZAKUP: cdjapan.co.jp
CENA7116 yen /ok. 219zł (z kosztami przesyłki)

Dlaczego blu-ray?
Głownie przez ciekawość, trochę mniej przez niedopatrzenie. Kiedy rozpoczęto preorder nie miałam internetu przy laptopie i koncert zamawiałam smartfonem. Mały ekranik i wczesna pora sprawiły, że nie zobaczyłam, że przy dvd znajduje się limitowany photobook. Dojrzałam za to przy blu-rayu region free i zamówiłam - gdzieś podświadomie na to właśnie się nastawiałam. Koncerty wydawane na nośnikach blu-ray to temat, którym swego czasu arabang mocno się zajmowały - głownie z powodu ostatniego Bangowego Dome Tour  - spekulowanie na temat plusów i minusów, oglądnie telewizorów i odtwarzaczy nie miało końca. Tak się składa, że jestem dumną posiadaczką Playstation 3, które odtwarza płyty blu-ray i mogłam sobie na taką wersję pozwolić. Oczywiście nigdy nie jest tak łatwo, a wątpliwości pojawiły się bardzo szybko, bo co jeśli jest jednak blokada regionalna i nie będę mogła tego odtworzyć? Oliwy do ognia dolała YesAsia: tam blu-ray z Arafes'13 na początku oznaczony był jako region all, a później  oznaczenie zmieniło się na region A (tak też figuruje do tej pory). Dodatkowo na żadnej oficjalnej stronie agencji takiej informacji jak region płyty (dvd czy blu-ray) nigdzie nie można było znaleźć -.- Na całe szczęście wszystko działa i to jak! Jakość obrazu jest niesamowita. Kolory nasycone i żywe. Mój telewizor wydawał się aż za mały i słaby by oddać wszystkie uroki tego koncertu, a sama myśl, że można to obejrzeć na niedużym ekranie laptopa brzmi jak świętokradztwo. 
Jeśli ktoś ma możliwości odtwarzania płyt blu-ray nie powinien się nawet zastanawiać nad zakupem. Trzeba tylko pamiętać o tym by dokładnie sprawdzić oznaczenie regionu. Moim zdaniem koncerty pewniej kupować z CDJapan. Za dodatkową opłatą można mieć szybką i rejestrowaną przesyłkę. Mój Arafes'13 przyszedł do mnie dokładnie w dzień premiery (21.05.2014), natomiast zakupiony na YesAsia singiel, który swoja premierę miał tydzień później nie przyszedł do tej pory (14.06.2014).

OPAKOWANIE
Pudełko jest nieco mniejsze niż to na płyty dvd.
Słodziutki desing <3 Motyw kwiatków odnajdujemy na każdym elemencie pudełka. 
Standardowe pudełko bez żadnych szaleństw. Dla Arashi wydawanie koncertów na blu-ray to eksperyment, więc jest skromnie. Być może zaszaleją przy rocznicowych koncertach. 
Okładka bardzo fajnie nawiązuje do pierwszego Arafesu, a ludzie od logo znów udowodnili, że jest świetnie wymyślone. 
ZAWARTOŚĆ
Arafes'13 to ostatni koncert Arashi na Kokuritsu, czyli japońskim Narodowym Stadionie Olimpijskim, przed remontem obiektu. Arashi grało tam swoje koncerty nieprzerwanie od 2008 roku. Moim zdaniem to było dobre pożegnanie tego miejsca. 
Piosenki jakie mogliśmy usłyszeć (i zobaczyć) w czasie Arafesu to utwory wybrane przez fanów. 
W czasie stosownie poprzedzającym wrześniowe koncerty głosowało się na piosenki za pośrednictwem specjalnej aplikacji na telefon. Swoje głosy można było oddawać w 4 kategoriach: singiel, album, b-side, solo. Istniało również specjalne, nieobowiązkowe pole, w które wpisywało się swoją własną propozycję piosenki.W pierwszych trzech kategoriach wybierało się 10 utworów. Każde miejsce miało swoją wartość punktową 1-10; 2-9; 3-8 itd. Przy solówkach, o ile dobrze pamiętam, każdemu z wybierało się tylko jeden utwór. 
Tak naprawdę trudno stwierdzić na ile "wyśpiewana" lista piosenek jest naprawdę stworzona wyłącznie przez fanów. Mi osobiście wydaje się, że jednak ktoś przy niej grzebał. Powtórzyło się kilkanaście piosenek z poprzedniego Arafesu oraz pojawiły się te, który grane są od kilku lat niemal na każdym koncercie. Gdy głosowałam starałam się nie dublować tego co było za pierwszym razem - wynikiem takiego postępowania jest to, że z tych piosenek na które głosowałam łącznie weszło 7 - szaleństwo... 
Jako, że koncert to coś co trzeba zobaczyć samemu polecam osobom, które jeszcze go nie widziały zakończyć czytanie notki w tym miejscu. Co prawda nie będę omawiać całości piosenka po piosence, ale jakieś spoilery mogą się trafić. 
Postanowiłam skupić się głownie na solówkach (i związanych z nimi częściami koncertu za których "produkcje" odpowiedzialni byli nasi burzowi chłopcy,) ale za nim o tym najpierw o samym początku, który mnie mocno zdziwił i nieco zaniepokoił. 
FACE DOWN, CRAZY MOON-KIMI.HA.MUTEKI, TRUTH - jak dla mnie niesamowicie dziwny zestaw jak na początek koncertu. Czułam się zdezorientowana gdy na to patrzyłam. Przez chwilę myślałam nawet, że chcą odtańczyć ciężkie układy na samym początku żeby później się nie męczyć - z perspektywy czasu myślę, że jednak nie mieli pojęcia gdzie wsadzić te piosenki, więc dali je na początek - nie zmienia to jednak faktu, że dziwnie to wyglądało. 

Sunset Songs - Aiba Segment
od  Hello Goodbye!  do Carnival Night Part.2 

Hello Goodbye! - solo Aiby - to było urocze w każdym calu, gra na harmonijce, animacja na głównym ekranie, pojawienie się reszty zespołu i wspólne śpiewanie <3 do tej pory jestem zauroczona tym występem. 
Subarashiki sekai - nie do końca rozumiem na jakiej podstawie piosenka wpisuje się w temat tej części, ale to nic. Bardzo dobry występ, szczególnie Sakurap i Nino <3 Warto zwrócić uwagę na animacje, która pojawiła się na głównym ekranie - była niesamowita. Po raz kolejny żałuję, że te animacje puszczane w czasie koncertów nie są wydawane jako dodatki do koncertu lub jako oddzielne wydawnictwa - ja bardzo chętnie kupiłabym coś takiego. 
Stroje z tej części to moim zdaniem najładniejsze stroje z całego koncertu. Arashi w bieli wyglądają jak książątka. 
  
Mysterious - Ohno Segment
od Take me faraway do Fight song

 Take me faraway - solo Ohno - bardzo poprawne. Żałuję, ale nie mogę napisać o tym niczego więcej. Solówki Ohno żadko kiedy wywołują u mnie większe emocje. Brakuje mi czegoś co przełamie tę chirurgiczną poprawność. Nawet panie, które, przy zachowaniu stosownej odległości, tańczyły z Ohno prezentowały się tylko poprawnie. 
Tokei Jikake No Umbrella, Monster - uwielbiam jak Arashi nawet nie udają, że tańczą synchronicznie. Każdy po swojemu, a czasem nawet każdy w swoją stronę - cudownie się na to patrzy XD 
W tej części zespół miał na sobie stroje z trasy 5x10. Ogólnie część strojów potworzyło się z innych koncertów, jednak te są dla mnie najbardziej charakterystyczne i niezapomniane. 

Hip na Pop - Sakurai Segment
od Hip Pop Boogie do Meikyuu Love Song

Zdecydowanie moja ulubiona część całego koncertu! Sho udowodnił, że jego zdolności są niezastąpione, a Ohno-san powinien zostać przy śpiewaniu XD 
Hip Pop Boogie - solo Sho na które głosowałam - aż miałam ciarki na plecy kiedy zaczął. Troszkę szkoda, że nie pociągnął tego w taki sposób, aż do samego końca - gdyby to zrobił przebił by wszystko i wszystkich. 
 COOL & SOUL - otwarcie przyznam, że nie widziałam jeszcze pierwotnej wersji tego występu i po tym czego tutaj doświadczyłam bardzo tego żałuje. To było takie... WOW! Dlaczego nie mają więcej takich piosenek i takich stylizacji? Przy oglądaniu warto zwrócić uwagę na to, że w momencie solowych partii poszczególnych członków światła na scenie świeciły się w przypisanych im kolorach, np. na zdjęciu powyżej widać oświetlonego na żółto Nino 
a Day in Our Life - omo! zamienienie się partiami w piosence to najlepsze co zrobili w czasie tego koncertu. Rapujące Juntoshi było obłędne, a głos Nino przy końcówce niesamowity, kocham <3 moim zdaniem mogli by częściej wykonywać tą piosenkę w taki sposób, ewentualnie zamienić Juna z Nino i pozwolić Ohmiyi śpiewać! 
Lucky Man - po tym każdy fan powinien oddać pokłon przed Sho i podziękować mu za ciężką pracę jaką włożył w naukę szybkiego wyrzucania z siebie potoku słów. Słuchanie jak reszta zmaga się z tym zadaniem jest zabawne, ale na dłuższą metę nie przejdzie. Najlepiej radzi sobie Jun, ale jego głos nie ma w sobie tej mocy i barwy. 

Remix - Matsumoto Segment
od DJ×MJ part1(Step and Go~きっと大丈夫~Love so sweet) do Shake it !

Klubowe rytmy to nie jest coś co lubię, ani coś co rozumiem, jednak Juni jest szczęśliwy kiedy to robi, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko to zaakceptować. Powiew świeżości jaki wprowadza do starych piosenek swoimi mixami jest tym czego im brakuje, szczególnie, że na koncertach często się grają te same utwory. 
Shake it ! - solo Juna - to już trzeci raz kiedy Shake it! pojawia się na płycie z koncertem. Moim zdaniem podczas tego występu Jun wyglądał najzdrowiej - jego ciało jest męskie i soczyste, a nie wychudzone, że aż szkoda patrzeć. Zastanawiam się na co liczyły fanki kiedy oddawały głos na tą piosenkę. Nic dwa razy się nie zdarza - to logiczne. Oczywiście szkoda, bo ja też chętnie popatrzyłabym na to jak wszyscy niesynchronicznie poruszają bioderkami. 

Night outdoor - Ninomiya segment
od Breathless do Himitsu

Breathless, Calling - nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że te piosenki zostały tu dane tylko dlatego, że nie wiedzieli gdzie je dodać. Obie piosenki są mocne i wyraziste i dziwnie grają z kolejnymi utworami z tego segmentu... a może chcieli w ten sposób uśpić naszą czujność
 Still... - Nino kocham cię! <3 Jeśli ktoś posiada wersję audio tego występu będę wdzięczna za link. Himitsu - solo Nino - występ, na który czekałam najbardziej i ani trochę się nie zawiodłam - jeśli ktoś z jakiś przyczyn nie widział to ostrzegam, rzyganie tęczą gwarantowane! Jeśli ktoś nie zachwycił się zdolnościami wokalnymi Nino w poprzedniej piosence to tutaj powinien uderzyć się w pierś, lekkość z jaką  Ninomiya przechodzi od mówienia do śpiewania jest niesamowita <3 
Dodatkowo ten geniusz zła podobno sam wpadł na pomysł z maskotkami, bo stwierdził, że ma już 30 lat i to nie wygląda tak dobrze/słodko jak kiedyś... oj Nino musisz się bardziej wsłuchać w głos swojego Lidera XD 

Na segmencie Nino skończyła się pierwsza płyta. Na drugiej po wykonaniu piosenki, która zdobyła największą ilość głosów czuć było rozluźnienie. Stres zszedł z naszych panów i zaczęli bawić się lepiej niż publiczność, szczególnie Sho XD Warto wspomnieć również o tym, że od tej części zawsze idealne włosy Ohno nie były idealne!! Po wydostaniu się z kostiumu musiało zabraknąć czasu i Riida śmigał po scenie z odstającym kosmykiem kkk 


DODATKI

Wkładka z podziękowaniem dla staff'u. Miejsce w jakim została umieszczona jest nieco niewygodne. Mi się już jeden boczek nieco pogniótł -.-  Dali tu bardzo fajne zdjęcie, zdecydowanie lepsze niż na plakacie:  

I troszkę zbliżeń:



Nie będę ukrywać, że jestem mocno rozczarowana tym plakatem. Strona z kolarzem zdjęć wygląda tak jakby jakiś samozwańczy artysta-grafik dawał upust swoim frustracjom, natomiast na zdjęciu z drugiej strony praktycznie nikogo nie widać - nie rozumiem dlatego wybrali akurat to. Dodatkowo plakat ma bardzo sztywny papier i jest już fabrycznie złożony/pogięty, więc nawet jeśli ktoś chce go sobie gdzieś powiesić to może mieć spore problemy z prostowaniem. 
W poprzednim Arafesie do wersji normalnej dodawany był 12-stronicowy booklet, który prezentował się skromnie, ale bardzo fajnie. Szkoda, że tym razem poszli po najmniejszej linii oporu. 

PODSUMOWANIE
Arafes'13 to to dla każdego fana Arashi koncert obowiązkowy! Moim zdaniem jeden z ich lepszych koncertów jakie oglądałam. Mimo dość standardowej listy piosenek wszystko było przygotowane z mistrzowską precyzją i dokładnością. Dużo zaskakujących momentów sprawia, że koncert się nie dłuży i ogląda się go z prawdziwą przyjemnością. Widowisko potrafi też przyciągnąć osoby tematem w ogóle nie zainteresowane - moja mama, która ma zwyczaj kręcenia się po pomieszczeniu, w którym stoi telewizor z autentycznym zainteresowaniem przysiadła do mnie dwa razy - na Himitsu i ostatnie bisy. Jej ulubieńcem stał się chyba Aiba, ale trzeba to jeszcze zweryfikować.

OCENA

OPAKOWANIE: 3/4
ZAWARTOŚĆ: 4/4 
DODATKI: 1,5/4

RAZEM 
3/4 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz