poniedziałek, 5 maja 2014

[Arashi 30-dniowe wyzwanie] Dzień 17

Po majówce wracamy do kolejnego wyzwania, pytanie na dziś to:
Podaj eksperyment, który chciałbyś, by Aiba zaprezentował.

Aiba znany jest ze swojego umiłowania do zwierząt. Eksperyment, który chcę zaproponować ma na celu sprawdzić ile miłości i cierpliwości ma Aiba do naszych mniejszych braci. 

Rzeczy, których potrzebujemy:
1 kółeczko
Te jest już po wielu przejściach. Kiedyś takie kółeczka dodawane były do płatków Nestle - widniały na nich wizerunki postaci z Asterixa i Obelixa.

1 kot
Koniecznie ten. 
Nazywa się Pelek/Maciek/Szczerbek/Szczerbatek (niepotrzebne skreślić, ja na potrzeby tego wpisu używać będę pierwotnego imienia Pelek) i ze wszystkich kotów jakie mam w domu jest prawie całkowicie mój. 

Opis eksperymentu: 
1. Bierzemy kółeczko i rzucamy,
2. Pelek biegnie za zabawką i po chwili przynosi ją w zębach,
3. kiedy kot odłoży kółeczko na podłogę musimy go pogłaskać! to konieczne! jeśli sami nie wyjdziemy z inicjatywą on zrobi to za nas,
4. znowu rzucamy,
5. wszystko powtarzamy tak długo aż Pelkowi się znudzi. 
Aportujący kot!! Jak to wszystko ładnie brzmi.... 
Gdzie tu ten eksperyment badający cierpliwość? - spytają sceptyczni.
 Już tłumaczę: 
1. Rzucanie kółeczkiem znudzi się nam szybciej niż jemu.
2. Pelek nie zawsze przynosi kółeczko pod same nogi. Czasami zostawia je nawet metr od nas i przychodzi po głaskanie w oczekiwaniu na kolejny rzut. 
3. Jeśli nie chcesz rzucać Pelek zacznie miauczeć. Głośno i przeciągle. Za każdym razem kiedy sobie "rozmawiamy" udowadnia mi, że potrafi wydawać z siebie nowe dźwięki.
4. Kiedy, mimo miauków, nadal ignorujemy kota, ten zaczyna dobierać się do najcenniejszych dla nas rzeczy np. kabli, będzie je tykał tak długo aż zwrócimy na niego uwagę i znowu mu rzucimy. 
5. Ucieczka przed kotem jest niemożliwa. Pelek weźmie kółeczko w zęby i pobiegnie za nami nawet na najwyższe piętro. Na 90% będzie tam przed nami.   
6. Jeśli jakimś cudem uda się przed nim uciec wystarczy, że usłyszy głos swojej "ofiary" przybiega i to nie sam.
7. Nie ukryjesz się przed nim nawet w łazience. Przepychanie kółeczka przed szpary między podłogą o drzwiami ma opanowane do perfekcji. 
Podsumowując: potrafi być z niego taki mały terrorysta.  
[to ja tu ustalam zasady!]

Jestem bardzo ciekawa jak w towarzystwie takiego uparciucha zachowywałby się Aiba. Prawdopodobnie na samym początku byłby bardzo zachwycony, ciekawe tylko jak długo? Trzeba byłoby ich zamknąć razem na tydzień albo dwa... Nie wydaje mi się żeby Aiba był jakoś super cierpliwy. Oczywiście ma wiele doświadczenia z obcowaniem ze zwierzętami: tymi swoimi oraz tymi wypożyczonymi na wizje, ale aportujący kot to nie to samo co aportujący pies. Tu działają całkowicie inne zasady. 

PS Cały przedstawiony tu eksperyment to najbardziej optymistyczna, hipotetyczna wersja wydarzeń. Tak naprawdę Pelek reaguje tak tylko i wyłącznie na mnie nawet po kilku tygodniach rozłąki. A do Aiby musiałby się przekonywać co najmniej kilka miesięcy - wręcz panicznie boi się obcych. 
PS2 Mimo wszystko fajnie jest to sobie wyobrazić XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz