czwartek, 20 marca 2014

[Arashi 30-dniowe wyzwanie] Dzień 9

Twój najbardziej i najmniej lubiany program Arashi i dlaczego?

Mój najmniej lubiany program to Arashi ni Shiyagare.

Główny powód mojej niechęci to to, że strasznie dużo w nim gadają, a ja prawie nic nie rozumiem. Pół biedy kiedy do studia przychodzi gość, którego znam lub jakoś kojarzę, ale najczęściej są to dla mnie osoby całkowicie obce przez co nawet nie wiem z której strony zabrać się za odcinek. Zdarza się, że jest naprawdę ciekawie nawet gdy sobie gadają (pamiętam jeden super zabawny odcinek – gościem był jakiś sportowiec, chyba piłkarz – śmiałam się tak głośno, że tato przyszedł z dołu mnie uciszać). Tylko, że takie odcinki to wyjątki. Zazwyczaj przez pierwsze dwadzieścia minut jest nudnawo, a później to różnie bywa – głównie zależny od gościa – jeśli trafi się komediant lub ktoś z większym dystansem do siebie, ewentualnie ktoś kto lubi poznęcać się nad idolami to potrafi być całkiem zabawnie. 
Gdzieś od połowy sierpnia 2013r. zmienił się koncept programu. Zniknęły Funky Girls, zapraszane są panie – wcześniej gośćmi byli tylko panowie/”aniki” - starsi bracia, którzy mieli czegoś nauczyć Arashi – i wszystko zaczyna przypominać troszkę Himitsu no Arashi-chan niż wcześniejsze Shiyagare.
[Funky Girls i ich ostatni raz w Shiyagare]

 Był to z tego co zauważyłam program, który producenci chcieli zrobić na bogato (w porównaniu do Arashi no Shukudai-kun gdzie zdarzało się, że brakowało pieniędzy na zaproszenie gości, a na 6 facetów przynoszoną jedną miskę jedzenia i często Arashi jedli jednym zestawem sztućców) i bardziej poważnie. Godzina 22 do czegoś zobowiązuje. No chyba, że przyjdą najlepsi z możliwych gości czyli Kanjani8 i zaczyna się chaos XD
[Chłopcy, czekam na Was również w tym roku! <3]

Im dłużej się zastanawiam nad ulubionym programem tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że takiego nie mam. Ze starszych programów widziałam głównie odcinki gdzie było dużo Ohmiyi co jest raczej mało obiektywnym punktem wyjścia do rozważań na temat „czy ten program jest naprawdę moim ulubionym”.
Najdłużej regularnie oglądam VS Arashi

Stosunkowo mało gadają, cały czas się coś dzieje, a jak trafią się fajni goście i gry, które lubię jest naprawdę dobrze. Najzabawniej jest wówczas gdy do programu przyjdzie ktoś z tej samej agencji co Arashi, ale to sprawdza się w każdym ich programie XD

PS Czy ktoś oglądał Arashi ni Shiyagare regularnie od połowy stycznia do marca tego roku? Czy działo się w tych odcinkach coś ciekawego? Jeszcze tego nie nadrobiłam i cały czas zastanawiam się czy jest sens poświęcać temu czas.

PS2 Wiem, że istnieją grupy tłumaczące wszystko na angielski jednak wyglądają jak jakieś tajne stowarzyszenia, przed którymi składać trzeba przysięgi wierności najlepiej podpisane własną krwią – takie zabawy to nie dla mnie.  

1 komentarz:

  1. Ja się obraziłam na Himitsu no Arashi-chan po tym jak zlikwidowali mój ulubiony V.I.P. ROOM i zrobili limuzynę i trwało to wprowadzenia Share House'u.
    Ale zdecydowanie moim ulubionym jest VS Arashi.
    I też nie cierpię tych zamkniętych grup suberskich. :/ Ja jestem typowym Polakiem: jestem przekorna, więc jak ktoś mi się każe zarejestrować, to ja mówię wal się. Kiedyś to był problem polskich grup (jeden z wielu powodów, przez które trzymam się z dala od polskich społeczności), a teraz stał się się problemem też tych angielskich. Także cię rozumiem.
    No ja mam to szczęście, że moja znajomość japońskiego wystarcza na rozumienie większości bez potrzeby subów, więc mnie już to zwisa czy subują czy nie.
    No dobra, zależy. Kagi no kakatta heya na pewno bym nie zrozumiała bez angielskich napisów i przycisku pauza. xP
    A co do AnS to tak: warto chyba obejrzeć tylko ten z Miki Ando z 15ego lutego.

    OdpowiedzUsuń