poniedziałek, 30 września 2013

Popcorn DVD – płyta nad którą ciąży fatum



Skoro Kunoichi podzieliła się swoimi traumatycznymi przeżyciami z Arashi i sklepem YesAsia i ja przedstawię Wam swoje, może nie tak dramatyczne, ale na pewno pozostawiające jakieś ślady na psychice. [Bang! również mogłaby dorzucić swoją własną historię] 

Głównym bohaterem tej historii jest limitowana wersja DVD ARASHI LIVE TOUR Popcorn - w skrócie Popcorn DVD.


Wszystko zaczęło się 15 marca 2013. Był to mroźny, śnieżny, piątkowy  poranek. Gdzieś ok. 7 rano. Obudzona dziwnym przeczuciem odpaliłam laptopa i jak co rano sprawdziłam kilka najważniejszych dla mnie stron, w tym tag „arashi” na tumblr. Plan zakładał, że tylko zerknę i pójdę spać dalej (na uczelni były dni otwarte=wolne) ale zamieszanie i panika w postach innych użytkowników nie pozostawiała wątpliwości – ruszyły pre-order'y na Popcron DVD. Przygotowywałam się na ten dzień finansowo i psychicznie, ale nadszedł o miesiąc za wcześnie niż zakładałam – nie obeszło się bez kilku przekleństw. Na szczęście z zorganizowaniem brakującej sumy nie było problemów.

Kiedy przelewałam pieniądze z konta na PayPal (coś po 8 rano) wersja limitowana była jeszcze na CDJapan. Już uradowana próbuje zamówić i... kupa słonia! Nie mogę się zalogować na stronę, a jak już mogę to PayPal nie łączy – jeszcze spokojnie -  myślę sobie, że fanki zablokowały serwer więc idę na YesAsia.

Tu też wersja limitowana nadal dostępna. Próbuje zamówić i... kupa słonia po raz drugi!! PayPal znów nie chce łączyć, a jak już łączy to wyskakuje, że wysyłka jest tylko do USA i Kanady. I to we wszystkich produktach. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego więc zaczęłam się denerwować. Bang! tego świadkiem – dostała tuzin spanikowanych sms'ów że nie działa i się nie da zamówić – u niej też nie działało. Gdzieś w międzyczasie wersja limitowana zniknęła z CDJapan.

Po ponad dwugodzinnej walce i przypomnieniu sobie wszystkich znanych przekleństw dałam za wygraną. Zła na świat poszłam topić smutki w śniadaniu. Gdzieś po pierwszej kanapce znudzona oglądaniem śnieżnego armagedonu postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz, tym razem ostatni.

O dziwo Popcorn DVD wersja limitowana była nadal dostępna (było gdzieś ok. 11) i wszystko działało jak powinno. Gdy szczęśliwie złożyłam zamówienie nawet panująca na zewnątrz zawieruch przestała być mi straszna... teraz sobie myślę, że lepiej było jednak siedzieć w domu i się nie wychylać, ale to już inna historia.

Wróćmy do Popcorn'u i przenieśmy się w czasie. DVD wychodziło 24.04.2013, do mnie wiadomość o tym, że już zostało wysłane przyszła o dzień wcześniej – radocha! - bo zazwyczaj było dzień później. Oczywiście powiadomiłam wszystkich domowników, że mają wypatrywać za jakieś 2-3 tygodnie listonosza i spokojnie sobie czekałam.

Pamiętam to jakby to było wczoraj, siedzimy sobie z Bang! w MediaMarkt kiedy przychodzi telefon, że paczka już doszła! Radocha zabarwiona jest jednak goryczą bo szybko uświadomiłam sobie, że pomacam sobie Popcorn dopiero za ok. 2 tygodnie, ale to nic z tym co miało dopiero nadejść!

Na banalne pytanie „kto odebrał paczkę?” w odpowiedzi usłyszałam: „Nikt. Leżała na podwórku, na murku.” - w pierwszej chwili myślałam, że umrę.

Nikogo nie było w domu i listonosz, zamiast zostawić awizo, zostawił paczkę na pastwę losu!! Nie mam psa, a nawet jeślibym go miała to niczego nie zmienia, każdy mógł sobie wejść na podwórko i ją wziąć! Każdy!! Aż strach pomyśleć co robią z takimi paczkami w blokach, może to właśnie dlatego wracają do sklepu-matki?

Przytłoczona tymi wszystkimi wydarzeniami nie miałam siły dzielić się informacją o tym, że Popcorn DVD jest częścią mojej malutkiej kolekcji. Należy dodać, że czekanie na paczkę, która już jest i nie możesz jej dotknąć jest sto razy gorsze niż czekanie na paczkę, która ma dopiero przyjść. Tym bardziej, że dostałam od mamy kilka telefonów typu „Niuniu, jak wyglądała ta twoja płyta, bo właśnie coś wywaliłam.”... ach te jej poczucie humoru, typowa zerówka -.-

Co do tego jak zostało wydane to DVD to przyznam, że zaczęłam rozumieć dlaczego niektóre fanki kupują obie wersje. Płyta i booklet zapakowane są w pudełko. Śliczne pudełko(widoczne na zdjęciu, więcej fotek może w niedalekiej przyszłości), ale chyba jestem niepełnosprytna bo mam duże problemy z otwarciem go. Masakra chyba już gdzieś się nawet pogniotło (otwierałam je do tej pory może z pięć razy). Zdjęcia z bookletu są śliczne, załapała się nawet Junba <3 Mogli się jednak bardziej postarać co do samych płyt. Widnieje na nich tylko nieduża naklejka z tytułem trasy i numerkiem krążka, żadnego nadruku – na początku pomyślałam, że coś jest nie tak, ale osoby, które pokazywały swoje DVD miały tak samo.

Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to brak listy piosenek. Nie ma jej nigdzie! Ani na głównym pudełku, ani w książeczce, ani w pudełku z płytami. Nie jestem jeszcze tak szalonym fanem by znać tytuły wszystkich utworów, więc jeśli chce jakiś sobie znaleźć to zaczynają się schody...


Co do samego koncertu to musiałabym zobaczyć go jeszcze raz by napisać jakąś wiarygodną recenzje. Jak na razie mogę tylko zdradzić, że Arabang55 ma co do tego koncertu poważne plany, więc uzbrójcie się w cierpliwość i wypatrujcie nowości.

1 komentarz:

  1. To co przydarzyło się twojej płycie to raczej wina nieodpowiedzialnego listonosza, a nie sklepu~~
    Ja mieszkam w bloku, ale wątpię by coś takiego mi się przydarzyło. Moi panowie listonoszowie jak się mieści to wkładają do skrzyneczki, ale jak nie to grzecznie zostawiają awizo. Poza tym wydaje mi się, że na mojej poczcie znają dobrze mój adres, bo chyba jestem jedyną osobą w okolicy, która tak często dostaje i wysyła coś za granicę.
    Tylko nie potrafię wytłumaczyć twoich problemów z PayPalem, bo mój mnie lubi i kiedy trzeba współpracuje.

    OdpowiedzUsuń